|
|
na szedl przez schodyolI zniknal wkrotce za parkan terasu.olNikt nie zrozumialb co ta mowa znaczysrolJedni zdumienib drudzy rozsmieszenibolWszyscy krzykneli: krecNasz guslarz dziwaczykrecbolI chwile jeszcze stojac posrod cienibolWidzac noc poznab chlodna i burzliwabolKazdy do domu powracal co zywo.olJeden nie wrocilb lecz na schody skoczylolI biegl terasemsr nie widzial czlowiekabolTylko latarke jego z dala zoczylbolJak bledna gwiazda s |